Wiele firm, które korzystało z pomocy covidowej udzielanej przez Polski Fundusz Rozwoju w ramach tarcz finansowych, zostało pozwanych o zwrot całej subwencji. PFR przekonuje, że pozwy otrzymują wyłącznie przedsiębiorcy obarczeni ryzykiem nadużyć i jest to niewielka grupa w porównaniu do ogółu beneficjentów. Wiele takich spraw nadal jest w toku, mamy natomiast coraz bogatsze orzecznictwo sądów pierwszej instancji. Prezentujemy kilka wyroków – część z nich jest korzystna dla beneficjentów, a część – dla PFR.
Sąd Okręgowy w Łodzi, sygn. akt II C 455/24
Sprawa dotyczyła firmy handlującej owocami i warzywami, działającej w formie jednoosobowej działalności gospodarczej od wczesnych lat 90. ubiegłego stulecia. W 2020 r. w związku z pandemią i brakiem możliwości eksportu otrzymała z programu Tarcza Finansowa PFR 3,5 mln zł subwencji. Rok później fundusz zwolnił ją z obowiązku zwrotu części subwencji w wysokości 75 proc. Jeszcze później zweryfikował jednak dokumentację i doszedł do wniosku, że firma nie jest i nigdy nie była uprawniona do wzięcia udziału w programie.
– Swoim pozwem PFR zażądał zwrotu całej udzielonej koronasubwencji wraz z odsetkami powołując się na fakt, iż beneficjent rzekomo złożył nieprawdziwe oświadczenie co do posiadanego statusu małego lub średniego przedsiębiorcy – relacjonuje Paulina Wrzosek, adwokat w RESIST Rezanko Sitek w rozmowie z portalem prawo.pl. Ona, a także Piotr Kieloch, adwokat, doradca restrukturyzacyjny w tej samej kancelarii, reprezentowali pozwanego przedsiębiorcę.
PFR argumentował, że pozwany nie posiada statusu MŚP w rozumieniu art. 3 załącznika nr I do unijnego rozporządzenia pomocowego (rozporządzenia 651/2014. Poza tym, że prowadzi jednoosobową działalność, jest bowiem również powiązany z trzema spółkami. Wszystkie te podmioty razem zatrudniają ponad 300 pracowników, co każe zaliczać przedsiębiorcę do kategorii dużych.
Sąd zauważył jednak, że regulamin Tarczy 1.0, przyjęty uchwałą Rady Ministrów nr 50/2020 r., definiował „mikroprzedsiębiorcę” oraz „małego i średniego przedsiębiorcę” zgodnie z przepisami ustawy – Prawo przedsiębiorców, a nie zgodnie z rozporządzeniem unijnym. Inna definicja została wprowadzona dopiero na skutek późniejszej zmiany regulaminu. Ponadto inna definicja MŚP znalazła się we wniosku o subwencję, a inna w umowie subwencyjnej.
– W konsekwencji pozwany nie był w stanie na dzień podpisania spornej umowy ustalić, iż musi stosować czy też nie rozporządzenie, a tym samym badać istniejące w myśl rozporządzenia powiązania – orzekł sąd.
W jego ocenie działania PFR skutkujące niespójnością w dokumentacji należy ocenić jako „nierzetelne i wprowadzające w błąd”. Z kolei pozwanemu nie można „postawić zarzutu podania nieprawdziwych informacji lub złożenia nieprawdziwego oświadczenia”.
Sąd wskazał też, że PFR nie odstąpił od umowy ani nie rozwiązał jej w żaden inny sposób, nie miał więc podstaw do żądania zwrotu subwencji na podstawie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu. Na koniec zwrócił uwagę na pozycję funduszu, który jest spółką w całości należącą do Skarbu Państwa i w jego imieniu dysponował środkami publicznymi. Podmioty ubiegające się o subwencję mogły zatem postrzegać PFR „ jako podmiot wysoce profesjonalny, godny zaufania”.
PFR złożył apelację, a sprawa w drugiej instancji toczy się przez Sądem Apelacyjnym w Łodzi (sygn. akt I ACa 2037/25). – Nie ma jeszcze informacji o terminie rozprawy apelacyjnej – przekazuje mec. Wrzosek.